05 maja, 2012

Syrena czy wieloryb? (znalezione w necie)

Przy wejściu do klubu fitness właściciel zawiesił zdjęcie zgrabnej, ponętnej i wysportowanej kobiety, które opatrzył następującym komentarzem w formie otwartego pytania: Tego lata chcesz być syreną czy wielorybem?
Pewna kobieta (niestety nie podała ani swoich wymiarów ani wagi) odpowiedziała właścicielowi i pracownikom fitness klubu w następujący sposób:

Kochani, wieloryby słyną z tego, że zawsze są otoczone swoimi przyjaciółmi (delfinami, fokami, albo ciekawskimi ludźmi). Wieloryby są zmysłowe i zdolne do prokreacji- potrafią, jak wykazały badania, z olbrzymią czułością wychowywać swoje potomstwo. Życie rozrywkowe wielorybów kręci się w towarzystwie delfinów, a spotkania towarzyskie mijają w przyjacielskiej atmosferze na delektowaniu się olbrzymimi ilościami świeżych krewetek. Wieloryby relaksują się, pływając całymi dniami- a w dalekich morskich podróżach docierają do egzotycznych i odległych miejsc: morza Barentsa, polinezyjskich raf koralowych czy do wybrzeża Patagonii. Ponadto wieloryby słyną z niezwykłego śpiewu, czasami nawet nagrywają relaksacyjne płyty CD ku uciesze zestresowanych ludzi ;-) Wieloryby są uwielbianymi i kochanymi stworzeniami, poza tym ich życie jest pod ochroną.
Syreny natomiast nie istnieją.
Gdyby nawet istniały, to siedziałyby w kolejce do psychoanalityka ze względu na rozdwojenie jaźni- niby kobieta niby ryba? Syreny pozbawione życia seksualnego nie mogłyby rodzić dzieci. Może i byłby piękne, powabne, ale przy tym tak okrutnie samotne- bo któż chciałby umawiać się z dziewczyną, która pachnie jak ryba ;-)
Bezsprzecznie wolę być wielorybem niż syreną.

Zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy media lansują anorektyczne kobiety jako symbole kobiecości- ja dziękuję, ja wysiadam- wolę jeść lody śmietankowe z moimi dziećmi, wyjść z mężem na kolację przy świecach oraz wpaść na drinka i kawałek ciasta do przyjaciół.
I jeszcze jedno, kobiety przybierają na wadze, ponieważ na przestrzeni lat kumulują tak zawrotną ilość wiedzy i mądrości życiowej, iż rozprzestrzenia się ona samoistnie po różnych częściach ciała- tworząc zmysłowe, puszyste krągłości :-) Jest nam daleko do chorobliwej otyłości, może i jesteśmy lekko przysadziste, ale za to elegancko utrzymane, radosne i bardzo mądre. Miłego dnia!

2 komentarze:

anatema pisze...

Ukradłam odpowiedź tej pani dla znajomych z problemem tuszy ;)Acha!Też lubię słuchać deszczu :)I zawsze marzyłam,aby nazywać się Deszcz : Joanna Deszcz...eszcz...szszszsz....

Maramausch pisze...

Bardzo fajny tekst.
Dwa dni temu, znalazłam taki napis na ścianie budynku w Warszawie:
'Tyje w doświadczenia'!:) mar